Kiedy zamknęłam za sobą drzwi, po raz pierwszy poczułam, że mogę oddychać.
Położyłam dzieci w łóżeczkach. Głaskałam ich delikatne policzki i długo się im przyglądałam. Nie miały pojęcia o pozycjach, o wizerunku, o wstydzie. Wiedziały tylko, że ich matka jest przy nich.
Telefon znów zawibrował.
„Eleno, odpowiedz. Karty firmowe nie działają. Co zrobiłaś?”
Po raz pierwszy tego wieczoru się uśmiechnęłam.
Wszystkie karty były powiązane z głównym kontem. Moim kontem. Firma została założona pod nazwą firmy fasadowej, a ja byłam większościowym udziałowcem. Radu był tylko obrazem. Mężczyzną postawionym przed nią.
Ręce mi się trzęsły, ale nie ze strachu. Z determinacji.
Otworzyłam laptopa.
Jeden e-mail. To wystarczyło.