Mój mąż, pijany jak bela, próbował mnie ośmieszyć przed swoimi kolegami

Wstałam powoli. Kolana mi drżały, ale głos nie.

W całym pokoju zapadła cisza. Słyszałam jedynie spowolnioną muzykę i brzęk szklanki zostawionej na stole.

— Masz rację — powiedziałam spokojnie. Małżeństwo to inwestycja.

Mój mąż, Andriej, uśmiechnął się ironicznie, przekonany, że zaraz się zająknę albo rozpłaczę.

— Zapomniałaś tylko o jednym — ciągnęłam. Inwestycje robi się głową. I przede wszystkim… z szacunkiem.