Mój mąż, pijany jak bela, próbował mnie ośmieszyć przed swoimi kolegami

Zrobiłam krok naprzód.

— Podczas gdy ty „pracowałaś” i chwaliłaś się swoimi osiągnięciami, ja zajmowałam się domem. Płaciłam rachunki, kiedy spóźniałaś się z wypłatą. Odkładałam każdą lej. Poręczałam to swoim podpisem, kiedy zaciągałaś pożyczkę. Byłam przy tobie, kiedy chciałaś się poddać.

W pokoju rozległy się szmery. Ktoś kaszlnął. Ktoś inny poruszył się na krześle.

Andriej próbował się roześmiać, ale wyszło mu to krzywo.

— A skoro już o „prawdziwej pracy” mowa, powiedziałem, wyciągając z torby cienką teczkę. Firma księgowa, w której pracuję, właśnie przelała mi dziś resztę pieniędzy. Umowa zawarta. Czysty zysk: dwadzieścia pięć tysięcy lei.

Całkowita cisza.