— Przepraszam — odpowiedziałam. Nie inwestuję już w nierentowne biznesy.
Rozłączyłam się.
I po raz pierwszy w życiu poczułem, że wygrałem nie kłótnię, nie wieczór, ale siebie.
Bo czasami największym osiągnięciem nie jest udowodnienie czegoś komuś.
Ale odejście dokładnie wtedy, kiedy trzeba.