Kilka miesięcy później otworzyłam własne biuro. Nic spektakularnego. Mała tabliczka na drzwiach. Biurko. Komputer. Ale był mój.
Pewnego dnia odebrałam telefon.
To był Andriej.
Jego głos nie był już arogancki.
— Potrzebuję pomocy… — powiedział cicho. — Mam problemy finansowe.
Uśmiechnęłam się. Nie złośliwie. Z jasnością.