Wyszedłem w chłodną noc Bukaresztu z podniesioną głową i spokojem, którego nie czułem od lat.
Kolejne dni nie były łatwe.
Wiadomości. Przeprosiny. Obietnice. Łzy.
Ale coś się zdecydowanie zmieniło.
Wprowadziłam się do małego mieszkania w spokojnej okolicy. Kupiłam proste meble, opłacone z własnych pieniędzy. Postawiłam kwiaty na parapecie. Po raz pierwszy spałam bez strachu.
Pracowałam. Ciężko. Uczciwie.