Bliźnięta.
Najpierw dziewczynka, potem chłopiec, oboje pomarszczeni i wściekli na jasny świat.
Claire płakała i śmiała się jednocześnie, szepcząc: „Cześć, Ava… cześć, Liam”, jakby wypowiedzenie ich imion mogło przywiązać ich do niej.
Ethan — jej mąż — stał u stóp łóżka, blady i sztywny, jak człowiek próbujący sobie przypomnieć, jak się oddycha.
Ledwie spojrzał na dzieci.
Jego wzrok wciąż uciekał ku drzwiom, jakby spodziewał się, że ktoś wejdzie i powie mu, co ma robić.
I wtedy właśnie zrobiła to Victoria Hale.
Claire usłyszała stukot obcasów, zanim ją zobaczyła.
Victoria weszła tak, jakby należał do niej cały pokój — w idealnie skrojonym kremowym kostiumie, z diamentowymi kolczykami i nienaganną postawą.
Nie uśmiechnęła się do bliźniąt.