Mój mąż szepnął mojej mamie mój PIN w nocy, przekonany, że śpię

— Trzy zl, powiedziała spokojnie Elena. Dokładnie trzy zl.

Kupująca zamrugała dwa razy.

— Dziennie?

— Nie. W sumie.

Wpisała, potwierdziła, a następnie podała jej dodatkową kartę. Prawdziwa karta, ta z prawdziwymi pieniędzmi, była teraz chroniona. Druga była tylko przynętą.