Mój mąż szepnął mojej mamie mój PIN w nocy, przekonany, że śpię

Elena wyszła z banku z bijącym sercem, ale wyprostowanymi plecami. Miasto tętniło życiem. Ludzie szli do pracy, na zakupy, do swojego normalnego życia. Tylko ona wiedziała, co ją czeka.

Za pięć dziewiąta telefon zawibrował.

„Jesteśmy przy bankomacie”.

Nie odebrała.

Za pięć dziewiąta:

„Nie działa. Pisze, że brakuje środków”.

Elena na sekundę zamknęła oczy. Poczuła ulgę.

Za dziesięć dziewiąta zadzwonił Andriej.

— Użyłaś karty? — zapytał bez powitania.

— Nie. Dlaczego?