Mój mąż wyrzucił mnie na ulicę

…stos papierów dłużnych, starannie powiązanych, każdy z zagiętym rogiem. Wziąłem je drżącą ręką. Nie było ich kilka – były dziesiątki. Usiadłem na brzegu łóżka, a serce waliło mi w uszach.

Nie mogłem w to uwierzyć. Duże sumy. Niektóre po 2000 lei, inne po 5000. Niektóre podpisane, inne odręczne, ewidentnie w pośpiechu kogoś proszącego o pomoc.

Gorzka myśl mnie przeszyła: „Czy on ma długi? Czy przyjął mnie tylko po to, żeby pomóc mu je spłacić?”