Mój mąż wyrzucił mnie na ulicę

Poczułem ucisk w żołądku. Po wszystkim, przez co przeszedłem, strach przed rzuceniem się w kolejne ciężkie życie zmroził mi krew w żyłach. Zamknąłem pudełko akurat w chwili, gdy Toma wszedł do drzwi.

„Co robisz?” zapytał mnie delikatnie, otrzepując się z kurzu.

Wstałem z pudełkiem w ramionach. „Toma… co to jest?”

Zatrzymał się. Zamknął na sekundę oczy i przesunął dłonią po twarzy, jakby szykował się do ataku. „Wiedziałem, że kiedyś je znajdziesz”.

Jego głos był cichy, ale natarczywy.

„Czy to… moje długi?” – zapytałem, ledwo oddychając.

„Nie” – odparł bez wahania. „To długi mieszkańców wioski”.

Mrugnąłem. Nie zrozumiałem.