Mój mąż zawsze zabierał dzieci do babci

— Amina? Co ty tu robisz, kochanie? — zapytała zdezorientowana.

Wpatrywałam się w nią, próbując coś wyczytać w jej oczach.
— Czy dzieci są tutaj? — powiedziałam z gulą w gardle.

— Nie… nie, nie przyjechały dzisiaj. Mihai powiedział mi, że Ana jest przeziębiona i zostaje w domu.

Poczułam, jak ziemia drży mi pod stopami. Czyli mnie okłamała. Znów. Wymusiłam uśmiech, podziękowałam i odeszłam. Ale zamiast wracać do domu, ruszyłam drogą prowadzącą na skraj miasta.

Nie wiedziałam dlaczego, ale serce podpowiadało mi, że właśnie tam powinna być.