…relacja nie skończyła się oklaskami.
Po kilku sekundach ciszy na ekranie pojawił się klip nagrany telefonem, lekko drżący. To była noc pożaru.
Korytarz szpitala był pełen dymu. Słychać było alarmy, krzyki, pospieszne kroki.
A potem… ja.
W tlącej się koszuli, z pospiesznie związanymi włosami, z jednym dzieckiem przywiązanym do piersi, a drugim pozostawionym w prowizorycznym łóżeczku obok gabinetu. Ciągnęłam nosze, prowadziłam pacjentów, krzycząc polecenia, bez przerwy.