Gdy dotarliśmy do pokoju kontroli, serce biło mi tak mocno, że miałam wrażenie, iż wszyscy je słyszą. Poproszono mnie, żebym usiadła, ale kolana odmawiały mi posłuszeństwa.
Policjantka o łagodnej twarzy i stanowczym spojrzeniu podeszła bliżej.
— Proszę pani, będziemy musieli poprosić, aby pokazała nam pani, co ukrywa.
Skinęłam głową, drżąc. Chciałam uciec, ale nie było dokąd. Dali mi koc, żebym nie czuła się odsłonięta. Gdy unieśli materiał sukienki, w pomieszczeniu zapadła absolutna cisza.