Pod jedwabną tkaniną nie było zaokrąglonego brzucha ciężarnej kobiety… lecz gruby pakiet przyklejony taśmą bezpośrednio do mojej skóry.
— Boże… — szepnął ktoś.
Wybuchnęłam płaczem.
— To nie są narkotyki, przysięgam!
Funkcjonariusz Zieliński skinął głową policjantce, by ostrożnie otworzyła pakiet. Cienkim nożykiem przecięła taśmę. W środku były fotografie, pożółkłe dokumenty i duża zapieczętowana koperta z dawnym herbem.
— Co to jest? — zapytał zdziwiony.
Wzięłam głęboki oddech.