Mój mąż nagle wstał.
„Laura… co ty robisz?”
„Wstaję” – powiedziałam. „Dokładnie tego, czego nikt dla mnie nie zrobił.”
Wziąłem głęboki oddech.
„Masz dwa tygodnie, żeby opuścić dom”.
Lidia zaczęła płakać.
Călin krzyczał.
Radu zaklął.
Ale byłem spokojny.
Po raz pierwszy od pięciu lat.
Wyszedłem tej nocy. Spałem u przyjaciela, z potłuczonym biodrem i ciężkim, ale prawym sercem.
Po świętach zmieniłem pościel.