Mój pasierb popchnął mnie podczas kolacji wigilijnej

Po miesiącu dom był pusty.

Teraz znowu siedzę u szczytu stołu. Czasami sam. Ale cicho. Bez strachu. Bez upokorzenia.

I za każdym razem, gdy siadam, czuję ten stary siniak…
nie jak ranę,
ale jak wspomnienie.

Przypomina mi, kim jestem.