Jej głos był ledwie słyszalny.
„…niania.”
„…niania.”
To słowo zawisło w powietrzu między nami.
Moje serce zadrżało.
„Zatrudniliście nianię?” zapytałem powoli.
Daniel znów odezwał się przez telefon.
„Tylko na część etatu,” powiedział szybko.

„Tylko na kilka godzin rano, żeby Megan mogła odpocząć.”