„Współpracuje z prawnikiem, żeby Beth została uznana za niepoczytalną. Gromadzą dowody, że jest niestabilna, cierpi na depresję i nie potrafi zarządzać swoimi sprawami. Jeśli im się powiedzie, Derek zostanie jej prawnym opiekunem. Będzie miał kontrolę nad wszystkim, łącznie z twoim ranczem, kiedy umrzesz”.
Telefon prawie wypadł mi z ręki.
„Nie może tego zrobić. Beth jest całkowicie zdrowa.”
„Nieważne, co jest prawdą, liczy się to, co uda mu się wmówić sędziemu. A skoro Monica popiera jego twierdzenia dotyczące stanu psychicznego Beth, to może się udać”.
Następnego dnia pojechałem do Denver.
Beth była zaskoczona moim widokiem. Otworzyła drzwi swojego domu z zakłopotanym uśmiechem. Mały Charlie trzymał się jej nogi.
„Tato, co tu robisz? Wszystko w porządku?”
Przytuliłem ją mocno.
„Musimy porozmawiać, kochanie. Tylko ty i ja.”
Wysłała Charliego, żeby bawił się w swoim pokoju, a mnie zaprowadziła do salonu.
Posadziłem ją i wziąłem jej dłonie w swoje.
„Beth, to, co ci zaraz powiem, będzie bolało. Będzie bolało bardziej niż cokolwiek, co kiedykolwiek czułaś, ale potrzebuję, żebyś mi zaufała. Potrzebuję, żebyś mi uwierzyła, nawet jeśli każda część ciebie chce temu zaprzeczyć”.
Jej twarz zbladła.
„Tato, przerażasz mnie.”
Wyciągnęłam kopertę, którą dał mi Frank, i rozłożyłam jej zawartość na stoliku kawowym. Zdjęcia Dereka i Moniki razem, trzymających się za ręce, całujących się na parkingu, wchodzących do pokoju hotelowego, dokumenty finansowe pokazujące defraudację, transkrypcje rozmów nagranych przez Franka.
Dłonie Beth drżały, gdy podnosiła zdjęcia jedno po drugim. Łzy spływały jej po twarzy, ale nie wydała z siebie ani jednego dźwięku. Po prostu wpatrywała się w dowody zdrady męża z wyrazem głębokiego niedowierzania.
„To nie może być prawda” – wyszeptała. „Derek mnie kocha. Monica jest moją najlepszą przyjaciółką. Nie zrobiliby tego”.
„Sama je słyszałam, Beth. W Wigilię w piwnicy. Derek nazwał cię grubą suką. Powiedział, że nigdy cię nie kochał. Powiedział, że tylko czeka na moją śmierć, żeby móc zabrać wszystko”.
Gwałtownie potrząsnęła głową.
„Nie, nie, kłamiesz. Nigdy nie lubiłeś Dereka. Zmyślasz to, bo chcesz mnie kontrolować, tak jak mama zawsze ci mówiła”.
Te słowa podziałały na mnie jak fizyczny cios.