Opanowałam się i mówiłam spokojnie: „Zrobiłeś to?”
Connor wzruszył ramionami. „Tak. Zrobiłem to. Zasłużyła na to.”
Spojrzałem na Ethana – wciąż uśmiechającego się – i wykonałem jeden telefon. „Kapitanie Reyes” – powiedziałem – „mamy dowody”.
Na dziedzińcu zapadła cisza i w tej ciszy Ethan w końcu zrozumiał, co jego syn właśnie wyznał – na nagraniu – Sędziemu Głównemu.
Kapitan Reyes spotkał mnie przy bramie szkoły dwadzieścia minut później, dwa radiowozy za nim. Zostałem na zewnątrz. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebowałem, było to, żeby ktoś oskarżył mnie o wykorzystywanie mojego tytułu do zastraszania nauczycieli. Reyes słuchał nagrania z zaciśniętymi ustami. „Zajmiemy się kontaktem” – powiedział. „Dobrze zrobiłeś, dzwoniąc”.
Pewność siebie Connora prysła na widok mundurów. Ethan próbował przejąć kontrolę, pełen uroku i oburzenia. „To niedorzeczne” – powiedział. „Rachel robi to, bo mnie nienawidzi”.
Reyes nie zareagował. Poprosił o raporty z incydentów, dziennik pielęgniarski i nagrania z monitoringu. Dyrektor, dr Hargrove, zwlekał, mówiąc o prywatności i „wewnętrznym przeglądzie”. Reyes spokojnie przypomniał jej, że podejrzenie napaści i udokumentowane obrażenia wymagają zgłoszenia, a opóźnienie w zabezpieczeniu dowodów samo w sobie stwarza problem. Zostawił pisemną prośbę i powiedział, że w razie potrzeby zostanie wydany nakaz.
Pojechałem z powrotem do szpitala po papiery Lily i zaświadczenie lekarskie. Lily siedziała oparta o poduszki, z ręką w łusce, z policzkami pokrytymi łzami od płaczu. „Czy ujdzie mu to na sucho?” – zapytała.
„Nie tym razem” – obiecałam. Potem zrobiłam to, czego wymagała ode mnie toga: zadzwoniłam do prokuratora okręgowego i do radcy ds. etyki sędziowskiej i ujawniłam wszystko – moje stanowisko, moją relację z Ethanem, moje dziecko jako ofiarę i nagranie. Polecenia były dosadne. Miałam się wycofać ze wszystkiego, co z tym związane. Inny sędzia zajmie się nakazem ochrony. Sprawą zajmie się prokurator okręgowy.
Tej nocy Ethan pojawił się na moim podjeździe luksusowym SUV-em, zachowując się, jakby to miejsce nadal należało do niego. „Nie możesz zrujnować życia Connorowi przez bójkę” – powiedział. „Finansuję tę szkołę. Finansuję połowę tego miasta”.
Nie dyskutowałem. Skinąłem głową w stronę kamery monitoringu nad moim garażem i radiowozu na końcu ulicy. „Wyjdź” – powiedziałem. „Każdy dalszy kontakt zostanie odnotowany w raporcie”.