„Gospodarstwo zostało przeniesione na mojego bratanka, Andrieja Popę, na mocy autentycznego aktu darowizny, z prawem dożywotniego użytkowania, od trzech dni.”
To było wszystko.
Tylko tyle wystarczyło.
Ciocia Mariana zamrugała kilka razy, jakby nie rozumiała rumuńskiego. Potem zaczęła się krótko, fałszywie śmiać.
„To niemożliwe.”
Pan Ionescu podał jej kopię aktu. Z okrągłą pieczęcią, podpisem i wyraźną datą.
„To możliwe.”