Ale na każdym skrawku ziemi.
Ciocia już nigdy nie zadzwoniła.
I, szczerze mówiąc, to już nie miało znaczenia.
Bo tego dnia zrozumiałem coś prostego:
Prawdziwe bogactwo to nie to, kto pierwszy dotrze do notariusza.
To, kto zostaje ostatni w polu.
A ja zostałem.