Pracowałem z korzeniami.
Podczas pierwszych dobrych żniw zabrałem dzieci na pole o zachodzie słońca. Pszenica była złota, sięgała mi do pasa. Wiatr kołysał ją jak spokojne morze.
„To wasze dziedzictwo” – powiedziałem im.
Nie willa w Snagov.
Nie drogie samochody.
Ale miejsce, z którego nikt nie może cię wyrzucić na trzy dni przed końcem.
Jesienią umieściłem na bramie nowy szyld:
„Popa Farm – Od 1974 roku”
Poniżej, mniejszy:
„Ziemia uprawiana z duszą”.
Wioska przybyła do nas pierwszego dnia żniw. Rozstawiliśmy stoły na podwórzu, z sarmale, cozonac i winem z Nea Vasile.
Czułem, że mój dziadek tam był.
Nie w dokumentach.