— Dlaczego mi pomagasz? — zapytał mnie pewnego dnia.
— Bo nikt nie powinien żyć jak cień — odpowiedziałam.
— Ty też żyjesz jak cień — powiedział, bez… mrugając.
Jego słowa trafiły mnie prosto w serce, bo miał rację.
Spędzałem wieczory w bibliotece, czytając na głos lub opowiadając historie z moich dziecięcych snów. Milczał, ale widziałem, że słucha. Pewnej nocy powiedział do mnie:
— Gdybym mógł znowu chodzić, wyjechałbym stąd i wrócił do interesów. Udowodniłbym, że jestem czymś więcej niż artykułem w gazecie.