„Słuchaj, nie wiem dokładnie, jaki był plan twojej matki i nie wypada ci być w środku. Jesteś tu bezpieczna, masz jedzenie, łóżko i kogoś, kto cię wysłucha. Ale to nie twoja wina i nie musisz się bać”.
Elena przełknęła łzy.
„A co, jeśli ona już nas nie będzie chciała?” – zapytała cicho, jakby nie śmiała dokończyć pytania.
Ścisnął mi się żołądek. Wstałam, podeszłam do niej i wzięłam ją w ramiona.
„Nigdy tak nie mów. Matka może popełniać błędy, może czuć się przytłoczona, może podejmować decyzje bez zastanowienia, ale to nie znaczy, że nie kocha swoich dzieci. To, co się teraz dzieje, nie dotyczy ciebie, ale dorosłych, którzy muszą nauczyć się odpowiedzialności”.