Moja siostra ogłosiła, że ​​jest w czwartej ciąży i powiedziała: „Dzieci zamieszkają z tobą…”

Rodzina to ten, kto stoi przy tobie, gdy inni uciekają.

Czternastego dnia miesiąca zostałam wezwana na pierwszą rozprawę. Mădălina się nie pojawiła. Sędzia odnotował moją jasną odpowiedź:

„Nie chcę jej pieniędzy, nie chcę jej domu, nie chcę wrogości. Chcę, żeby była odpowiedzialna. Dzieci potrzebują matki, a nie taksówki do przewożenia bagaży”.

Po dwóch tygodniach odebrałam telefon, na który czekałam, nie zdając sobie z tego sprawy:
„Iulia… masz rację. Potrzebuję pomocy. Przychodzę porozmawiać”.

Nie krzyczałam. Nie robiłam jej wyrzutów. Nie wygłaszałam wykładu.

Po prostu powiedziałam:

„Następnym razem, gdy poczujesz, że się rozpadasz, powiedz mi. Nie wykorzystuj mnie”.

I po raz pierwszy usłyszałam jej szczery, a nie teatralny płacz.