Moja synowa powiedziała mi: „Ta lodówka jest moja. Kup sobie jedzenie”

Zapadła cisza. Weronika chciała wyjść ze złością, ale łzy napłynęły jej do oczu, zanim dotarła do drzwi.

„Nie powinnyśmy tu trafić” – powiedziała cicho. „Po prostu… poczułam się napadnięta”.

Westchnąłem. „Samotnie wychowywałam dziecko, pracując na trzy nocne zmiany i nie narzekając. Nie mogłam sobie pozwolić na poczucie, że jestem „napadnięta”. Byłam po prostu wdzięczna za dach nad głową”.

W ciągu następnych dni w domu znów zrobiło się cicho. Weronika zaczęła witać mnie rano łagodnym głosem. Dănuț zaczął szukać poważniejszej pracy.