Moja szwagierka zabroniła mi pójść na jej ślub, bo powiedziała, że ​​jestem biedny

„O czym pani mówi? Jaki DesignArt?!”

Westchnął, wciąż drżąc. „Kochanie… firma, w której tyle razy chciałem pracować, ale mnie nie przyjęto… należy do twojej szwagierki. To ona jest założycielką”.

Wszyscy zapadli w milczenie. Teściowa, która do tej pory dumnie przechadzała się między stolikami, zatrzymała się, zamarła. Hanh zdawał się w to nie wierzyć.

„Och… twoja? Ty?”

Uśmiechnęłam się lekko.

„Tak, ale to teraz nie ma znaczenia. Dziś są twoje urodziny. Ciesz się”.

Odwróciłam się, żeby odejść, ale pan młody znowu się odezwał:
„Proszę pani, nie! Proszę zostać! Nie mogę kontynuować ceremonii bez podziękowania. Dzięki pani pomysłowi udało mi się uratować firmę. Bez projektu w Klużu zbankrutowałbym”.

Zamilkłam. Tymczasem Hanh stała z bladą, zawstydzoną twarzą, wpatrując się w podłogę. W końcu powoli podeszła i cichym głosem powiedziała: