Nacisnąłem ekran bez mrugnięcia, wybierając numer policji. Głos po drugiej stronie linii pytał o szczegóły, ale miałem wrażenie, że mówię na próżno. Wpatrywałem się w drzwi oddziału, gdzie Beni był hospitalizowany, i myślałem o wszystkim, co mogło się wydarzyć w tamtych dniach, kiedy był sam.
W ciągu kilku godzin do szpitala przybyło dwóch agentów. Pokazałem im wiadomość od Clary i opowiedziałem im wszystko, krok po kroku. Nic nie powiedzieli, ale ich twarze mówiły wystarczająco dużo. Jeden z nich skinął głową i natychmiast poszedł do domu Clary.
Tej nocy nie zmrużyłem oka. Siedziałem na zimnym krześle obok łóżka Beniego, wsłuchując się w jego oddech. Lekarze powiedzieli, że będzie dobrze, ale rekonwalescencja będzie trudna. Dziecko zasnęło z palcami zaciśniętymi w moim rękawie, jakby bało się, że znowu zostawię je samo.