Zatrzymałam się przy dużym oknie, wciągnęłam zimne powietrze i próbowałam powstrzymać łzy.
Nie mogłam się poddać.
Musiałam myśleć jasno.
Nie byłam już chudą kobietą z pustymi kieszeniami i oczami opuchniętymi od płaczu, porzuconą przez mężczyznę, który uciekł z inną kobietą.
Byłam kobietą, która samotnie wychowywała dziecko, piekła ciasteczka w środku nocy, zmywała naczynia, aż popękały jej ręce i zamieniła ból w biznes.
A ten chłopak nie zamierzał deptać mojej pracy.