W tym momencie spojrzenie Ramony się zmieniło. Z arogancji przerodziło się w niespokojną ciekawość, a potem w lekki strach, który tylko ja dostrzegałam.
Ale zachowałam spokój. Przyłożyłam telefon do ucha i poczułam, jak koło fortuny powoli, ale nieubłaganie się obraca.
— „Tak” — odpowiedziałam z uśmiechem. „Jestem w holu. Chciałabym uzyskać kilka wyjaśnień dotyczących naszego zakwaterowania”.