MOJA ŻONA ZABIŁA MNIE Z DOMU. KUPIŁEM TEN OKRĄGŁY SCHRON

Mijały dni. Glina wysychała i twardniała jak gruba skorupa. Dołożyłem kolejną warstwę. Przykleiłem kawałki tektury i stare koce do ścian. Z desek zrobiłem improwizowane, trwalsze drzwi.

Pewnego ranka, kiedy wyszedłem po drewno, zobaczyłem mojego sąsiada Ilie, który zatrzymał się na drodze. Wpatrywał się w chałupę.

— Co tu robiłeś? — zapytał mnie.

— Zbudowaliśmy dom — powiedziałem po prostu.

Skinął głową. Nie roześmiał się. Nie skomentował.

Dwa dni później przyszedł z rolką grubej folii i listwami.

— Do izolacji. Zostało mi trochę ze szklarni.

Nie prosiłem o to. Ale dostałem.