MOJA ŻONA ZABIŁA MNIE Z DOMU. KUPIŁEM TEN OKRĄGŁY SCHRON

Potem przyszedł wujek Vasile ze starymi drzwiami, ale były nienaruszone.

— I tak miałem je wyrzucić.

I powoli, nieświadomie, chata się zmieniała.

Wstawiliśmy małe okno. Zbudowaliśmy łóżko z palet. Zrobiliśmy prawdziwy stół.

Matei napisał gwoździem na desce: „Dom”.

Wiosną, kiedy stopniał śnieg, glina miejscami popękała. Naprawiliśmy ją. Nauczyliśmy się lepiej ją mieszać, z piaskiem i słomą. Stała się bardziej odporna.

Założyliśmy mały ogródek obok chaty. Cebula, ziemniaki, pomidory. Zainwestowałem 200 lei w nasiona i narzędzia. To było wszystko, co zaoszczędziłem.

Mijały miesiące.

Moja żona nie przyszła nas szukać.

Na początku bolało. Potem już nie.

Bo w międzyczasie Matei zmienił się. Widziałem, jak prostuje plecy, mówi pewnie, używa rąk bez strachu.

Pewnego wieczoru oboje staliśmy na prowizorycznych schodach.

— Tato, wiesz coś? — zapytał.