Ogier obserwował ich, ale nie próbował uciekać. Zdawał się rozumieć, że ludzie przyszli nie po to, by zabrać jego źrebię, lecz by je uratować. W jego oczach płonął ten sam ogień, który Rumuni często opisują, gdy mówią o pragnieniu obrony swojego domostwa.
Gdy słońce zaczęło zachodzić za grzbiety, rany ogiera zostały oczyszczone i opatrzone. Źrebię, teraz silniejsze, podniosło się na nogi, drżące, ale zdeterminowane. Próbowało podążać za ojcem, kurczowo się go trzymając.
W tej ciszy drużyna czuła, że jest świadkiem cudu.
Rowan przypomniał sobie swoje dzieciństwo, kiedy widział konie na wiejskich festynach ozdobione czerwonymi wstążkami św. Jerzego, symbolem siły i ochrony. Teraz miał przed sobą żywy obraz tej tradycji: koń, który nawet ranny, oddałby całą swoją siłę, by bronić swojego źrebaka.
Cross wziął głęboki oddech.
— To prawdziwy bohater. Nie tylko dla swojego stada, ale dla wszystkich tych, którzy wciąż wierzą, że życie ma wartość, dopóki się kocha i chroni.
Tego dnia ogier i źrebię trafiły do schroniska. Miejscowi, poruszeni historią, przyszli ich zobaczyć, przynosząc kwiaty i wieńce, tak jak to się robi w rumuńskich wioskach, gdy ktoś ucieka z trudnej sytuacji.