Julia podeszła do jego stolika miarowym krokiem, wiedząc, że każdy niewłaściwy gest może go jeszcze bardziej zamknąć w sobie. Kenji patrzył na nią z tą samą obojętnością, ale w jego oczach tliła się lekka ciekawość, niczym promyk światła pośród ciemnych chmur jego samotności.
Wiedziała, że musi zacząć od czegoś prostego, czegoś, co wykracza poza słowa. Uśmiechnęła się do niego lekko i cicho, mówiąc kilka słów po japońsku, zaprosiła go do tańca.
Przez salę przeszedł dreszcz. Ludzie zatrzymali się na chwilę, patrząc na nich oboje. Działo się coś magicznego. Kenji uniósł brwi, zaskoczony, i po raz pierwszy odkąd tu przybył, jego twarz się rozluźniła.
Lekko uniósł rękę i przyjął zaproszenie. Muzyka zdawała się nabierać innego rytmu, bolero nagle stało się cieplejsze, bardziej emocjonalne. Ich kroki idealnie do siebie pasowały, jakby tańczyli razem całe życie.