Radu uśmiechnął się szeroko, widząc, jak się zbliża. Ten pewny siebie, wystudiowany uśmiech, który ćwiczył od lat. Camila odwzajemniła go. Spokojny. Opanowany. Niemal delikatny.
Ksiądz rozpoczął nabożeństwo. Goście słuchali w milczeniu, rodzice mieli wilgotne oczy, a jej ojciec, Eduard, stał wyprostowany, z dłońmi splecionymi, dumny.
Camila odczuwała każdą sekundę jako wykalkulowany krok.
Kiedy nadeszła chwila przysięgi, Radu przemówił pierwszy. O miłości, o przyszłości, o rodzinie. Piękne słowa, wypowiedziane jasno, bez wahania. Dokładnie tak, jak powinny.