Toma ostrożnie zamknął medalion, jakby bał się, że coś rozbije. Trzęsły mu się ręce, ale twarz pozostała kamienna. W kuchni słychać było tylko ciche bulgotanie zupy i trzask drewna w piecu.
Lia spojrzała na niego przelotnie, po czym spuściła wzrok. Jakby wiedziała. Dzieci wyczuwają prawdę, zanim dorośli ją zaakceptują.
„Jedz” – powiedział powoli Toma. „Zupa stygnie”.
Jedli w milczeniu. Ru zasnęła z głową na stole, a lalkę przycisnęła do piersi. Alma starała się wyglądać na silną, ale jej ramiona były sztywne, jak u kogoś, kto nie potrafi już odpocząć. Lia jadła powoli, ostrożnie, jakby każdy gest miał znaczenie.