Nauczycielka oskarżyła ucznia o kradzież przed całą klasą i zażądała pieniędzy od jego ojca, by „załatwić to po cichu” – ale nie wiedziała, że ojciec jest pułkownikiem.

Pułkownik odchylił się na krześle.
– Czterdzieści sekund – powiedział spokojnie. – Wejść, otworzyć cudzą torbę, znaleźć portfel, wyjąć gotówkę i zostawić wszystko na miejscu? Albo pański uczeń jest magikiem… albo istnieją inne możliwości. Na przykład: dlaczego torba była pozostawiona bez opieki? I dlaczego dziecko zostało przeszukane publicznie?
Cisza, która zapadła, była zupełnie inna niż wcześniej.
Dyrektor, wyraźnie zaniepokojony, wykonał polecenie. Na ekranie widać było Carmen López opuszczającą klasę w pośpiechu. Postawiła torebkę na krześle obok biurka. Zamek był lekko otwarty.
– Zatrzymajmy to – polecił pułkownik.
Obraz zamarł.
– Czy jest pani pewna, że przed wyjściem zamknęła pani torebkę? – zapytał cicho.