Nazywają cię potworem, a ty szybko orientujesz się, że to słowo może zmieścić się w szepcie i nadal przecinać jak szkło.
Przyciskasz welon do lewej strony twarzy, jakby materiał chciał zatrzeć znamię biegnące od kości policzkowej do kącika ust.
W kościele San Bartolomé współczucie jest silniejsze od dźwięków organów i przebrane jest za modlitwę.
„Biedny niewidomy chłopak” – mamroczą, a najbardziej nienawidzisz tego, że w to uwierzyłeś.
Wierzysz w to, bo wiara w to ułatwia ci życie.