List prawny.
Nazwali mnie „potworem” przy ołtarzu… a potem twój „ślepy” chłopak
Prezentacja przed sądem.
I nazwa, która sprawia, że ściska cię w gardle, bo słyszałeś ją szeptaną w mieście niczym opowieść o duchach.
Imię twojego ojca.
Nagle spoglądasz w górę.
Oczy Matthew'a nie odwracają się.
„Jestem prawnikiem” – mówi. „Naprawdę. I od miesięcy prowadzę śledztwo w sprawie związanej z twoją rodziną”.
Twoje myśli pędzą.
„Jaka sprawa?” – pytasz cichym głosem.
Wyraz twarzy Matthew'a staje się ponury.
„Twój ojciec nie tylko bał się plotek” – mówi. „On je wykorzystywał. Zamienił je w broń”.