Nazwali mnie „potworem” przy ołtarzu… a potem twój „ślepy” chłopak
Bez okularów.
Żadnego aktorstwa.
Na ulicy ludzie otwarcie się gapią.
Ich twarze zmieniają się, gdy historia, którą kochali, rozpada się.
Szepty rozchodziły się jak wiatr przez suche liście: „On widzi”. „On nie jest ślepy”. „To dlaczego się z nią ożenił?”
Czujesz, jak twoja klatka piersiowa się zaciska, stary wstyd próbuje cię odzyskać.
Dłoń Mateo ociera się o twoją, przytrzymując cię.
„Nie musisz im nic wyjaśniać” – mruczy.
W domu twoja matka zamiera, gdy widzi odsłonięte oczy Mateo.
Uśmiech twojego ojca stopniowo gaśnie, a na jego twarzy pojawia się podejrzliwość.
„Co to jest?” – pyta.
Przełykasz ślinę i robisz krok do przodu.