„Skłamałeś” – mówisz, ale twój głos się łamie.
„Zrobiłem to” – odpowiada. „I przepraszam. Ale nie zamierzam przepraszać za to, że patrzyłem na ciebie, jakbyś był tego wart”.
Siedzisz na skraju łóżka, z papierami na kolanach, a twoje serce wali.
Na zewnątrz miasto szumi, jest obojętne.
W środku całe twoje życie ulega przebudowie.