Nazwali mnie „potworem” przy ołtarzu… a potem twój „ślepy” chłopak

„Skłamałeś” – mówisz, ale twój głos się łamie.

„Zrobiłem to” – odpowiada. „I przepraszam. Ale nie zamierzam przepraszać za to, że patrzyłem na ciebie, jakbyś był tego wart”.

Siedzisz na skraju łóżka, z papierami na kolanach, a twoje serce wali.

Na zewnątrz miasto szumi, jest obojętne.

W środku całe twoje życie ulega przebudowie.

—A teraz co? —pytasz.

Spojrzenie Mateo staje się stanowcze.

—Teraz zdecydujemy, jaką kobietą będziesz — mówi.

Nie ten, którego nazwał twój lud. Nie ten, którego kontrolował twój ojciec. Ten, który wybiera.

Następnego ranka wracasz do domu rodziców, jasne słońce otula Twoją skórę, a w torbie niesiesz nowy ciężar.

Mateo idzie obok ciebie bez laski.