Nazwali mnie „potworem” przy ołtarzu… a potem twój „ślepy” chłopak

Mateo patrzy na ciebie znad dokumentów i uśmiecha się delikatnie.

„Wiesz” – mówi – „ludzie używali słowa „potwór”, ponieważ nie potrafili kontrolować czegoś, czego nie rozumieli”.

Kiwasz głową, przesuwając palcem po krawędzi folderu.

—A teraz? —pytasz.

Oczy Mateo patrzą na Ciebie ciepło i jasno.

„Teraz będziesz musiał nauczyć się nowego słowa” – mówi.

Kładziesz się, wydychasz powietrze i pozwalasz, aby to uczucie osiadło w twojej piersi jak prawda, która w końcu do ciebie pasuje:

Nigdy nie byłeś potworem.

Byłaś kobietą, którą próbowali zmniejszyć.

A mimo to przetrwałeś wystarczająco długo, żeby dorosnąć.