Kilka godzin później dom rodziny Petrescu był pełen policjantów i pracowników socjalnych. Cătălinę zabrano na przesłuchanie, a Mihai stał przed bramą z pochyloną głową.
Elena ze łzami w oczach spojrzała na Andrieja śpiącego spokojnie w ramionach pielęgniarki. Po raz pierwszy od wielu dni poczuła, że oddycha.
Nie wiedziała, co będzie dalej – czy znajdzie inną pracę, czy będzie osądzona za swoje czyny – ale w jej duszy zagościł nowy spokój. Wiedziała, że podjęła najtrudniejszą, ale i najsłuszniejszą decyzję.
I gdzieś głęboko w sercu czuła, że nie potrzeba krwi, żeby być matką. Czasami wystarczy odwaga, miłość i siła, by powiedzieć „nie”, gdy inni milczą.