— Nie będę się tłumaczyć twojej matce, na co wydałam swoją pensję! Przestań do niej wydzwaniać i skarżyć się, że jestem „rozrzutna”! Jesteś facetem czy jej kontrolerem finansowym?! Dość! Od dziś mamy rozdzielny budżet!

— Co to za buty?
Głos Kiryła, zwykle miękki, niemal przymilny, uderzył w ciszę salonu jak kamień rzucony na kafelki. Tania, siedząca w głębokim fotelu z filiżanką wystygłej herbaty, nawet nie od razu zrozumiała, że to do niej.