Policja podeszła do ich stolika i cisza zapadła niczym gruby koc na całą salę. Ludzie obserwowali z zapartym tchem, jakby wszystko działo się na scenie.
Radu wstał, opierając się o stolik.
Matei cofnął się o krok, bojąc się, że zostanie wzięty za agresora, ale jeden z policjantów gestem nakazał mu zostać.
— Porozmawiajmy po kolei — powiedział agent spokojnie, stanowczym głosem. — Kto sporządził zgłoszenie?
— Ja — odpowiedział Radu, unosząc rękę. — I chłopak. Przykuł moją uwagę.