Westchnęła i spojrzała na drogo ubranych ludzi, ozdobionych pozorami. „Bo kiedy wkraczasz w świat, w którym pieniądze są ważniejsze od ludzi, kończysz, nie chcąc, nosząc maskę. A jeśli nosisz ją zbyt długo… zaczynasz myśleć, że to twoje prawdziwe „ja”.
Jej słowa były jak policzek dla wszystkich słuchaczy. Nie tylko dla mnie.
Reszta spotkania nabrała cieplejszego, bardziej realnego charakteru. Niektórzy goście przyszli, żeby pochwalić moją sukienkę, nawet ci, którzy niedawno ją krytykowali. Wiedziałam, że wielu z nich po prostu szlifuje swój wizerunek, ale po raz pierwszy nie bolało mnie to już tak bardzo.
Pod koniec wieczoru poszłam sama do ogrodu na kilka minut. Potrzebowałam odetchnąć, wszystko sobie przemyśleć. Ciepłe, białe światła, delikatny wiatr i zapach kwiatów sprawiły, że poczułam się jak w filmie, ale dobrym, a nie takim, który zaczyna się jak koszmar.
Andriej mnie tam znalazł.