Zapytał mnie, czy lubię podróżować i jak piję kawę. Kiedy się roześmiałam, spojrzał na mnie, jakby nie sądził, że musi we mnie cokolwiek „naprawić”.
Czasami myślę o Marku. Nie ze złością. Raczej z lekkim zdziwieniem. Ilu ludzi naprawdę wierzy, że miłość to wybór parametrów? Że intymność to odhaczanie punktów na liście kontrolnej. I że można oczekiwać od drugiej osoby czegoś, czego nie jest się gotowym dać?
Taśma miernicza wciąż jest w domu. W szufladzie, wśród drobiazgów. Celowo jej nie wyrzuciłam. Przypominam: wszystko da się zmierzyć – poza ludzką godnością. A jeśli ktoś próbuje, najlepiej wstać i odejść. Bez tłumaczenia się. I bez tracenia wagi z powodu innych kompleksów.