Nie wstałem od razu. Dałem mu kilka sekund na ogarnięcie absurdalności

Napisał kilka dni później. Krótko mówiąc:

„Przesadziłeś. Miałem tylko dobre intencje”.

Nie odpowiedziałem. Później usunąłem rozmowę. Potem jego numer.

Tydzień później znowu poszłam na siłownię – nie po to, żeby komuś dogodzić, ale dlatego, że lubię czuć się silna. Miesiąc później poszłam na randkę z innym mężczyzną. Nie rozmawiał o wadze.