Mówiła o tym marzeniu na głos tak często, że Anton znał każde jej słowo. Jak będą witać świt pierwszego stycznia, zawinięci w koce. Jak będą przygotowywać śniadanie w nowej kuchni. Jak pójdą na spacer do lasu, gdzie śnieg pewnie będzie po kolana. Jak będą leżeć przy kominku z książkami i winem.
— Tak bardzo potrzebujemy tego odpoczynku — mówiła. — Harujemy jak woły przez cały rok. Ty na dwóch etatach, ja z tymi projektami. Kiedy ostatnio byliśmy tylko we dwoje? Naprawdę we dwoje, a nie w biegu, między obowiązkami?
I teraz to. Dwa dni przed wyjazdem.
— Nie zapraszałam ich i nie chcę ich widzieć! — krzyknęła Lena, a jej głos się załamał. — Jeśli przyjadą, Nowy Rok będziesz świętował już beze mnie!